piątek, 18 listopada 2011
6.
dzień jakiś kiepski. niby nie jest źle, ale dobrze też nie jest. kartkówki: z polaka i anglika słabo poszły, poprawić się nie da. spoko. :o na weekend jest trochę nauki, ale jakoś to ogarnę. sama siebie nie poznaję. uczę się w miarę na każde kartkówki, sprawdziany. szał. : D ale przynajmniej moje oceny jakoś wyglądają, chociaż mogłyby być lepsze. szczególnie z chemii. no ale dość o szkole. : > nie oddaję chyba pieska i się bardzo z tego powodu cieszę. :D nigdzie mu lepiej nie będzie, na pewno. rośnie jak na drożdżach. xd dzisiaj Kuba przyszedł po szkole go odwiedzić. : D to chyba tyle. idę odsypiać ciężki tydzień i regenerować siły na następny, bo będzie jeszcze gorszy niż ten. : )
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz